Posiedzenie nr 11 w dniu 10-02-2016 (2. dzień obrad)

10. punkt porządku dziennego:

Informacja bieżąca.

Poseł Lidia Burzyńska:

    Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Śląskie Centrum Rehabilitacyjno-Uzdrowiskowe w Rabce-Zdroju to jedno z najbardziej znanych sanatoriów dziecięcych w Polsce. Jest to placówka, która istnieje już ponad 80 lat. Dzieci leczących się w tym sanatorium z roku na rok ubywa. Dlaczego? Bo koszt utrzymania 1 miejsca sanatoryjnego dla dziecka jest wyższy od kosztu miejsca przeznaczonego dla osoby dorosłej głównie dlatego, że leczone dziecko musi mieć zagwarantowany dostęp do edukacji. O tym prawie, a nie przywileju mówi art. 71c ust. 2 ustawy z dnia 7 września 1991 r. o systemie oświaty oraz rozporządzenie ministra edukacji narodowej z dnia 8 marca 2013 r. w sprawie organizacji kształcenia oraz warunków i form realizowania specjalnych działań opiekuńczo-wychowawczych w przedszkolach i szkołach specjalnych zorganizowanych w podmiotach leczniczych i jednostkach pomocy społecznej.

    Coraz mniej jest miejsc, w których mogą być leczone dzieci dotknięte chorobami przewlekłymi. Skutki, proszę państwa, mogą być katastrofalne w przyszłości. Organ prowadzący ogranicza liczbę miejsc w sanatorium dla dzieci, ponieważ Narodowy Fundusz Zdrowia podpisuje z placówką coraz mniej kontraktów. Z kolei Narodowy Fundusz Zdrowia tłumaczy, że jest to wynik zmniejszającej się liczby skierowań wydawanych przez lekarzy rodzinnych. Podczas gdy kolejne instytucje przerzucają się odpowiedzialnością za zaistniałą sytuację, znika z oczu najważniejszy podmiot całej sprawy, a mianowicie dziecko, które i tak już przez los zostało w jakiś sposób ugodzone. Niestety od wielu lat dobro najmłodszych pacjentów ginie w starciu z urzędniczą machiną. (Dzwonek)

    Zatem moje pytanie brzmi: Czy zmniejszająca się liczba małych pacjentów będzie poddana diagnozie? Dziękuję bardzo.